niedziela, 30 października 2016

Opóźniony / anulowany lot? Należy Ci się odszkodowanie nawet jeśli nie wykupiłeś ubezpieczenia.







Już któryś raz z kolei temat o odszodowaniu za opóźniony/anulowany lot przewinął się w moim otoczeniu. Jak widać jest to temat na topie i właśnie to zainspirowalo mnie do napisania tego posta.

Poważnie opóźniony lub  anulowany lot to doświadczenie niemile widziane w szczególności, kiedy spieszymy się na długo wyczekiwane wakacje. Niestety takie systucje zdarzają się... Skoro już to nas dotyczy postarajmy się wyciągnąć z tego jakieś "pozytywy".

Mało kto wie, że  należy nam się  odszkodowanie nawet jeśli nie wykupiliśmy ubezpieczenia od linii którymi podróżujemy. Linie lotnicze  niechętnie się tym chwalą,  w najlepszym wypadku zaproponują darmowy posiłek - typu woda i batonik (Grzesiek - na terenie PL;-)

Prawa podróżnych w wyżej wymienionych przypadkach  określa rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady z 2004 roku.
Zgodnie z nim, jeśli samolot dotrze do miejsca docelowego trzy godziny lub więcej po przewidzianej pierwotnie godzinie przylotu, pasażer może ubiegać się o odszkodowanie.
Rozporządzenie to działa na terenie Uni Europejskiej.

Warto jednak mieć na uwadze, że nie w każdym przypadku opóźnienie czy też odwołany rejs wynikają z winy przewoźnika. Czasem są one konsekwencją tzw. sytuacji nadzwyczajnych. W przypadku takim jak: strajk obsługi lotniska, fatalne warunki atmosferyczne czy też zagrożenie terrorystyczne pasażer takiego lotu nie kwalifikuje się do uzyskania odszkodowania.

O czym musimy pamiętać aby ubiegać się o odszkodowanie? Przede wszystkim potrzebne będzie potwierdzenie wykupionego lotu.  Może to być np. bilet, karta pokładowa lub umowa z biurem podróży.
O odszkodowanie można ubiegać się do 5 lat wstecz.

Opisze w skrócie nasz przypadek jak również proces ubiegania się o odszkodowanie.
 Zanim dowiedzieliśmy się o prawach nam przysługujących minęły 3 lata od feralnego lotu.
Lecieliśmy na wakacje liniami Jet2. Po godzinie lotu zostaliśmy poinformowani przez kapitana, że niestety ale musimy zawrócić na lotnisko z którego wylecieliśmy - "mamy awarię samolotu".  Nie będę opisywać dokładnie reakcji ludzkich na takowy komunikat... generalnie rzecz ujmując obsługa lotu miała dużo pracy...
Po dotarciu na pierwotne lotnisko po paru godzinach, samolot został zastąpiony lepszym egzemplarzem i ruszyliśmy ponownie w stronę słońca.
Całkowite opóźnienie wynosiło ponad 6h i była to awaria samolotu. Byla to wina przewożnika  więc bez problemu zakwalifikowaliśmy się do należnego nam odszkodowania.
Z lenistwa i chęci zaoszczędzenia sobie nerwów skorzystaliśmy z usług firmy która zajmuje się na codzień uzyskiwaniem odszkodowań. Muszę przyznać że byliśmy pozytywnie zaskoczeni dość płynnym i mało uciążliwym przebiegiem. Od momentu złożenia wniosku do wypłaty pieniędzy minęło ok 2 miesięcy. Myślę że to całkiem dobry czas. Oczywiście można samemu starać się o odszkodowanie bez jakichkolwiek pośredników, ale trzeba uzbroić się w cierpliwość. Tym oto sposebem możemy zaoszczędzić ok 20% sumy od całkowitego odszkodowania - bo tyle zazwyczaj firmy pobierają za usługę.

To tak w największym skrócie, tak czy owak, życzę jak najmniej opóźnień :-)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz