środa, 12 kwietnia 2017

La Graciosa - co robić na wyspie której główną ideą jest ''nicnierobienie'' ?









Jeśli chcesz poczuć przygodę, bicie serca ziemi i oceanu, La Graciosa jest Twoim przeznaczeniem. 
Ósma wyspa kanaryjska należąca do archipelagu Chinijo La Graciosa - to mały wulkaniczny raj który leży zaledwie 30 minut łodzią od Lanzarote. W jej kierunku kilka razy dziennie wypływają statki z portu w Orozola (na północy Lanzarote). 
Caleta del Sebo - stolica wyspy to jedyna miejscowość / wieś na wyspie w której znajdują się bary, restauracje, jak również domki wypoczynkowe. Nie znajdziecie tam typowych hoteli - to jest jedna z rzeczy przez którą popadłam w uwielbienie tego miejsca! Jest tam zaledwie kilka ulic pokrytch piaszczystym ''asfaltem''. Domy jedno lub dwu piętrowe, wszystkie pomalowane na biało z niebieskimi lub zielonymi drzwiami i okiennicami a przed nimi kolorowe łodzie lokalnych rybaków. Populacja wyspy to około 700 mieszkańców, którzy żyją właśnie w Caleta del Sebo.
Oprócz tego wieś posiada wszystko co do życia potrzebne czyli aptekę, sklepy z żywnością, lokalną policję, szkoły (podstawowa i liceum), kościół, bankomat i oczywiście port w którym zainteresowani znajdą firmy zajmujące się min obsługą turystów (wypożyczalnie rowerów, safari 4x4, kajaki, czy też nurkowanie).
Na obrzeżach wsi w rezerwacie biosfery tuż przy samej plaży znajduje się wyodrębniony obszar kempingowy gdzie przyjezdni mogą skorzystać z opcji darmowego noclegu w tym wyjątkowym miejscu. Jedyne co jest wymagane to wcześniejsza rezerwacja parceli i gotowe. Można w pełni korzystać z uroków wyspy. My tak właśnie zrobiliśmy.
Spędziliśmy na wyspie dwa dni z noclegiem w five milion * hotel. Wypożyczyliśmy najlepszy środek transpotu jakim jest rower i korzystaliśmy z życia ! :-)
Pierwszy dzień spędziliśmy na rowerkach przemierzając wyspę, drugi zaś - typowe plażowanko. Odpoczynek się należy :-)
Wypożyczenie roweru - nie ma nic prostrzego i przyjemniejszego. Zero depozytów, żadnych zabezpieczen od kradzieży do czego byliśmy przyzwyczajeni wypożyczając rowery w innych miejscach. Tutaj po prostu nie ma opcji aby był skradziony. Jeśli masz jakikolwiek problem z rowerem podczas trasy, numer telefonu jest podany i pomoc nadjedzie (tak nam przynajmniej powiedziano ;-)
W Caleta del Sebo istnieje kilka wypożyczalni, my jednak skorzystaliśmy z firmy La Molina po wcześniejszym przeczytaniu opinii. Nie zawiedliśmy się.
Koszt wynajmu to 10 euro za dobę.
 Długość trasy to ok 18 - 19 km i raczej mogę ją określić jako łatwą. Oczywiście są odcinki które wymagają wysiłku szczegółnie gdy droga jest piaszczysta i nie utwardzona, plus kilka podjazdów . Niemniej jednak każdy metr przemierzony w otoczeniu tak spektakularnych wulkanicznych krajobrazów i wszechobecnego oceanu jest warty każdego wysiłku.
Po drodze nie można pominąć przepięknych plaż. Na szczególną uwagę zasługuje Playa de las Conchas jak również Playa del Ambar która niestety nie jest zalecana do kąpieli ze względu na silne prądy.
Ale to nie jest koniec plaż na La Graciosie. Drugi dzień pobytu spędziliśmy na Playa de la Francesa na samym południu wyspy nieopodal naszego kempingu - około 40 min pieszo. Biała piasczysta plaża z nieskazitelnie czystą wodą i pięknym widokiem na klify Famary z Lanzarote urzekają .
Zapraszam do galerii zdjęć i niebawem skróconego filmu z La Graciosy!

































Brak komentarzy:

Prześlij komentarz